niedziela, 22 maja 2011

Ostatnie postępy

-powyrzucałam nieco gazet, co dla mnie mega gazetoholiczki jest mega postępem, i inne rzeczy także ląduja sukcesywnie w koszu
- umiem przejść obojętnie koło półki z żelami pod prysznic, a kiedyś ze 3 musiałyby wylądować w moim koszyku, ale teraz przez świetną katowicką wodę używam tylko 2, które mniej przesuszają
-zmniejszyłam spożycie słodyczy (w końcu!) w efekcie czego lepiej się czuje
- więcej spaceruje ( z takimi obciążnikami na nogach), w efekcie czego poprawia się mi znacznie nastrój, a do tego odechciewa się np alkoholu i fast-foodów

cele na najbliższy czas:
- pobozbywać się reszty zbędnych rzeczy, część wyrzucić, a np nienoszoną biżuterię spróbować sprzedać (bo wyrzucić jednak szkoda ;) )
-dalej pracować nad odżywianiem i kodycją fizyczną, schudnąć i wyrzeźbić ładne ciało
-ograniczyć czas spędzony przed komputerem (zanim oczy mi wypadną;p)
- zacząć czytać książki (czego ostatnio nie robię, ograniczam się do internetu i gazet niestety)
- przemyśleć wszelkie znajomości z ludźmi, pomyśleć z kim odnowić kontakt, z kim zerwać
- zabrać się za angielski (ostatnio się rozleniwiłam znowu w tej dziedzinie)

piątek, 8 kwietnia 2011

Rzecz o wyrzucaniu

Co czuliście pozbywając się góry niepotrzebnych rzeczy? Ulgę? Radość? Wyrzuty sumienia, że trzeba coś wyrzucić, co ''może się przydać''?

Jakich rzeczy było się wam najłatwiej pozbyć? Jakich najtrudniej? Mnie najtrudniej było się pozbyć UWAGA gazet.

Powstrzymywanie się od kupowania przychodzi mi dość łatwo, wyrzucanie to już trudniejsza sprawa. Tym bardziej, że muszę uważać, żeby z toną śmieci nie wyrzucić jakiegoś ważnego dokumentu.
Porządkuje, porządkuje i końca za bardzo nie widać. No cóż, było przez co przebrnąć. Uwielbiałam wywalać z torebki na szybko wszystko do szuflady, a z szuflady przerzucać to do pudła lub worka. I tak oto nazbierało się tak dużo rzeczy, że zaczęłam się w tym gubić.
Tony gazet, mnóstwo książek, ubrania w rozmiarach od s do xl (ach, te wahania wagi)
Ciężko było mi się zrelaksować, bo ciągle myślałam o tym, że czas na porządki.

Chce żyć wolna i odgracona :) 

piątek, 11 lutego 2011

Notka próbna

Ja i blog o minimalizmie! W życiu bym nie uwierzyła, że kiedyś taki założę. Jednak powiedzenie 'nigdy nie mów nigdy' nadal aktualne ;)

Mam nadzieję, że poradzę sobie z blogspotem. Kiedyś miałam blogi na onecie, które przeładowywałam różnymi dodatkami i wyglądały jak jeden, wielki bałagan.